Zwykły krajowy czy kurierem na drugi koniec świata? – o tempie przesyłek

Kto miał przyjemność zamawiania rzeczy z różnych części kraju lub świata lub ich wysyłania do różnych zakątków, ten wie, że tempo poczty potrafi zaskakiwać, nie zawsze pozytywnie. Nie znam wielu osób, które decydują się na najzwyklejsze przesyłki – niewielka dopłata za priorytet pozwala skrócić czas oczekiwania nieraz o kilka dni. Tym większe znaczenie ma to w przypadku przesyłek zagranicznych, które potrafią wędrować i miesiąc – użytkownicy np. Postcrossingu, wysyłający zwykłe pocztówki do USA, Australii czy Rosji przyzwyczaili się, że te docierają po kilku tygodniach, a niewielka dopłata znacznie skraca oczekiwanie. W przypadku mniej „egzotycznych” rejonów świata z pocztowego punktu widzenia, jak Europa, również widać różnice w tempie przesyłania listów i paczek, choć nie tak drastyczne.

Konkurencyjność firm kurierskich sprawia, że choć zwykła kartka z życzeniami poleci zwykłą pocztą, to dla przeciętnej osoby, której zależy na czasie, wybór kuriera jest znacznie lepszy. Dlaczego? Bo okazuje się, że przesyłka do np. Anglii czy paczki do Włoch dotrą w 3-4 dni. Czyli krócej, niż zwykła krajowa poczta, do tego nieraz z większą gwarancją, że dotrą do celu i w jednym kawałku.

A jeśli komuś wyjątkowo zależy na czasie, a trzy dni to zdecydowanie za dużo (dotyczyć to może np. przesyłania elementu prototypowego urządzenia), można wynająć specjalnego kuriera, który tę przesyłkę zapakuje do plecaka i jeszcze tego samego dnia złapie najbliższy samolot, by dostarczyć coś nawet na drugi koniec świata w jak najkrótszym czasie. Taka usługa jest wyjątkowo kosztowna, ale, jak mówi przysłowie – czas to pieniądz.

paczka