Rzęchem po autostradzie – dlaczego warto mieć adblue?

Nigdy się u mnie w domu nie przelewało, miałam troje młodszego rodzeństwa, a zarobki rodziców nie były specjalnie wysokie. Kiedy znalazłam pracę w Puławach, sytuacja się poprawiła, choć nie zarabiałam bajońskich sum.

Nie mam adblue w moim rzęchu

adblueNie mogłam pozwolić sobie na nowy samochód, więc jeździłam starym rzęchem, który dosłownie się rozpadał na moich oczach. Dbałam o niego jak tylko mogłam, ale moje starania były z góry skazane na niepowodzenie. Choć auto się sypało, to było mimo tego w stanie osiągać niezłą prędkość, więc kiedy mogłam, korzystałam z autostrad. Pewnego razu, kiedy właśnie skończyłam pędzić po autostradzie moim pogromcą szos i zjeżdżałam z niej, zatrzymała mnie policja na kontrolę. Funkcjonariusze stwierdzili, że z takim wspaniałym wehikułem musi być coś nie tak i trzeba go dokładnie zbadać. Nie byłam pod wpływem alkoholu, miałam prawo jazdy, miałam ważną gaśnicę, sprawne światła i kierunkowskazy. Niestety, pojawił się problem. Jeden z policjantów zajrzał mi do wlewu paliwa i ze zgrozą zauważył, że nie mam zbiornika na noxy adblue w swoim samochodzie. Dowiedziałam się, że byłam w zasadzie na autostradzie nielegalnie, ponieważ wszystkie samochody mające silnik diesla muszą mieć zbiorniki adblue, żeby móc jeździć po autostradach.

Nie miałam pojęcia, czym jest to adblue, ale wytłumaczono mi, że to specjalny płyn, który działa w katalizatorze i powoduje, że ze szkodliwych tlenków azotu produkowanych w silniku powstaje azot i woda, które nie są niebezpieczne w najmniejszym stopniu. Ciekawe rzeczy.